Porozmawiaj ze mną o językach

dnia

Proszę, rozgość się! Mam na imię Maria, witam na blogu poświęconym jednej z moich największych pasji. Chcę pisać o tym, jak uczę się języków obcych i o metodach nauki, które uważam za najciekawsze czy najskuteczniejsze. Kawy?

Nigdy nie byłam dobra w językach, a przynajmniej nie uważałam się za kogoś o ponadprzeciętnym talencie czy pasji do języków. Angielskiego uczyłam się, bo uważałam, że na pewno będzie mi potrzebny, i tak mi został – język-narzędzie, nie wzbudzający przesadnych emocji. Niemiecki przychodził mi z trudem i towarzyszącym poczuciem marnowania czasu i znużenia Moją ulubioną wymówką, pozwalającą traktować go gorzej niż po macoszemu, były „kiepskie nauczycielki”. Studia wybrałam filologiczne wprawdzie, ale polonistyczne, i nawet na nich tzw. kulturę języka i gramatykę uważałam za najnudniejsze przedmioty. Dlatego, jeśli ktoś sześć lat temu próbowałby mnie przekonać, że w roku 2014 zacznę pracować jako tłumaczka, a w 2016 pojadę na Polyglot Gathering do Berlina i wrócę zakochana w językach bardziej niż kiedykolwiek – pewnie uznałabym to za dziwny i mało śmieszny żart.

A jednak

Ponad sześć lat temu niania zatrudniana przez moją kuzynkę poszła na dwa tygodnie urlopu, a ja zaoferowałam swoją pomoc w charakterze opiekunki rocznej wtedy Ani. Franek (jak do teraz często nazywamy ją w rodzinie) była najgrzeczniejszą dziewczynką pod słońcem, co więcej, dwie z ośmiu godzin, jakie z nią spędzałam, przesypiała na poobiedniej drzemce, pozostawiając mi w ten sposób dużo czasu na coś, co dzisiaj pewnie zostałoby nazwane „dwutygodniowym projektem”. Postanowiłam nauczyć się trochę jakiegoś języka obcego. Wybrałam włoski, bo wydawał mi się dość prosty w wymowie do samodzielnej nauki i przyjemnie brzmiał. Kupiłam pierwszy lepszy samouczek i codziennie przerabiałam jedną lekcję.

neapol
Neapol, listopad 2013 r.

Nauka włoskiego we Włoszech

Po wyjeździe z Krakowa kontynuowałam naukę w domu, po roku wiedziałam już, że chcę jechać na Erasmusa do Włoch, na dwa semestry, głównie po to, żeby móc korzystać z włoskiego więcej i częściej (chociaż wiem, że teraz pewnie uczyłabym się włoskiego we Włoszech zupełnie inaczej).

W Rzymie na uniwersytecie miałam możliwość rozpoczęcia nauki innego języka obcego i skorzystałam z niej, bo oznaczało to uczestnictwo w kursie dla przyszłych filologów, w dodatku za darmo. Wybrałam francuski, jako zbliżony do włoskiego, ale trudniejszy do samodzielnego opanowania. Wtedy się zaczęło. Zajęcia były intensywne, było ich dużo i szybko doszłam do 1-3 godzin nauki dziennie z użyciem wszelkich możliwych metod. W tamtym czasie mogłam sobie na to pozwolić, ale efekty wcale nie były takie, jakich oczekiwałam – i to również dało mi trochę pojęcia o tym, jak działa moja pamięć i jak mój mózg się uczy. Zaczęłam drążyć, czytać książki napisane przez lingwistów, poliglotów, specjalistów od funkcjonowania pamięci (i zdałam egzamin z francuskiego) – wszystko to wykorzystuję teraz do nauki chińskiego.

Języki dalej i na przyszłość

Od ponad dwóch lat nauka języków obcych staje się moją wciąż coraz większą pasją, i stąd ten blog. Mam wokół siebie sporo osób, z którymi mogę rozmawiać o moich językach, ale zwykle są to ludzie oddani jednemu językowi, mniej zainteresowani ogólnymi teoriami i metodami nauki. Jeszcze mniej wśród nich takich, którzy kupują bez konkretnej przyczyny książki po litewsku czy hiszpańsku, nie znając tych języków, albo mogą łatwo zrozumieć moją radość ze znalezienia rozmówek chińskich dla Niemców, w zachwycająco podręcznym formacie i z małą płytką CD z dialogami.

erasmus
Rzym, styczeń 2014 r. (jestem w środku)

Uwielbiam rozmawiać o językach obcych, z kimkolwiek. Bo chyba każdy ma jakieś doświadczenia związane z ich nauką albo chociaż ciekawe historie znajomych, którymi może się podzielić. Albo pytania, które chciałby zadać? Bardzo chętnie odpowiem na Wasze! Do zobaczenia na kolejnej językowej kawie!

Reklamy

2 Komentarze Dodaj własny

  1. Włoski to też mój ukochany język. Kiedyś próbowałam dostać się na italianistykę, ale niestety to były czasy, gdy na jedno miejsce w UW było 10 osób!!! Teraz prowadzę własny antykwariat internetowy i biuro rachunkowe. Wracam do nauki włoskiego i angielskiego. Najgorsza rzecz to przełamanie się do mówienia. Jeszcze po włosku jakoś idzie, ale angielski to totalna porażka. Powodzenia w prowadzeniu bloga – bardzo ciekawy.

    Polubienie

    1. Maria Kulis pisze:

      Hej, dziękuję za opinię! Po włosku łatwiej jest zacząć mówić, bo Włosi są bardzo otwarci na obcokrajowców mówiących w ich języku – też masz takie doświadczenia? Za to po angielsku nie musisz koniecznie rozmawiać z Anglikami. Szukałaś sobie jakiś grup dla mówiących po angielsku w Twoim mieście? Zwykle na takich organizowanych spotkaniach językowych panuje taka atmosfera, że łatwo się rozgadać 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s