8 pomysłów na wybór języka do nauki (niekoniecznie codziennych)

dnia

– Mam kolegę mówiącego po klingońsku. – Poważnie? – Inny nauczył się najtrudniejszego języka na świecie po prostu po to, żeby zobaczyć, czy mu się uda. I to go wystarczająco motywowało! Co z tymi, którzy chcą uczyć się każdego języka, o jakim usłyszą? Tacy ludzie naprawdę istnieją.

A gdyby tak wybrać swój język obcy według trochę innych kryteriów? Nieważne, jaka jest nasza motywacja, ważne, żeby była dostatecznie silna, aby utrzymać naukę przy życiu!

 

  1. Naucz się najłatwiejszego języka. Za punkt wyjścia przyjmij własny język albo język obcy, który znasz najlepiej. Naucz się czeskiego albo słowackiego, należą do tej samej rodziny co polski i podczas ich nauki duża część prac domowych już na wstępie okazuje się odrobiona. Gramatyka pełna jest analogii, słownictwo się powtarza, płynność w mówieniu przychodzi bardzo szybko.

PLUSY: Kupujesz dodatkowy język za połowę “ceny” prawdziwie obcego języka.

MINUSY: Podobieństwa między językami często okazują się mylące, motywacja jest mniejsza – bo i tak w miarę rozumiesz ten język, to po co się go uczyć? – poświęcasz dużo wysiłku na wbicie sobie do głowy różnic między twoim językiem a tym nowym, a i tak wszyscy znajomi myślą, że przyszło ci to z dziecinną łatwością.

  1. Naucz się najtrudniejszego języka. Jak już zdołasz ustalić, jaki język jest najtrudniejszy dla ciebie jako użytkownika języka polskiego. Być może będzie to któryś z języków azjatyckich, o zupełnie innym systemie kodowania znaczeń i zmieniający całkowicie sposób patrzenia na świat. Jeśli jesteś gotowy/gotowa na podobnie wymagające wyzwanie, to czemu nie miałbyś/miałabyś go sobie postawić? Przygotuj się tylko na więcej niż kilka utrudnień (na przykład na to, że słowa wyszukane w słowniku nigdy nie okażą się tymi właściwymi, albo że odmiana przymiotników przez czasy będzie normalną częścią gramatyki twojego języka docelowego).

PLUSY: Wszystkie kolejne języki będą już tylko prostsze, zyskasz uznanie dla swojego samozaparcia i wpis w CV.

MINUSY: Zajmie to dużo czasu i energii, wolniej zauważysz efekty ciężkiej pracy, poza tym, czy na pytanie o egzotyczny język X w CV podczas rozmowy kwalifikacyjnej odpowiesz swojemu przyszłemu szefowi, że opanowałeś/opanowałaś go tylko po to, żeby o niego zapytał?

  1. Naucz się języka zagrożonego wyginięciem. Popularność i opłacalność różnych języków często ma podłoże polityczne (dlaczego cały świat uczy się właśnie angielskiego?). Przez tego rodzaju lingwistyczną dominację jednych inne języki skazane są na wymarcie, a wraz z nimi umierają nieraz całe kultury i ogromna wiedza. Nie myślałam o tym w ten sposób, dopóki nie dowiedziałam się na przykład, ile właściwości leczniczych roślin opisanych jest w ich nazwach.

PLUSY: Zyskujesz całkiem sporo interesujących znajomych, etycznie twój wybór na pewno będzie godny podziwu, ponadto masz szansę na uczestniczenie w programie naukowym zajmującym się badaniem danego języka (i wysokie stypendium).

MINUSY: Może okazać się, że potencjalni interesujący znajomi mieszkają na zapomnianej wyspie na środku oceanu.

  1. Naucz się martwego języka. Decydując się na starożytną grekę czy łacinę, odbywasz podróż w czasie do korzeni naszej kultury. Poznajesz fundujące ją koncepty filozoficzne, najważniejsze idee i myśli u samego źródła (co dla jednych oznacza pewnie trochę lepszą zabawę, niż dla drugich) oraz budujesz solidne podstawy do poznawania współczesnych języków.

PLUSY: W końcu przeczytasz wszystkie te wspaniałe dzieła Średniowiecza, Starożytności, Prehistorii – w oryginale!

MINUSY: Raczej z nikim nie pogadasz, bo nikt nie wie tak do końca, jak wymawiało się hieroglify albo łacinę.

  1. Naucz się sztucznego języka. Na przykład esperanto, języka całkowicie pozbawionego wyjątków, ze słownictwem zaczerpniętym z wielu języków europejskich, z prostą gramatyką. W momencie, kiedy powstawało, jego twórca marzył o tym, aby stało się pokojowym językiem międzynarodowym. Nie do końca udało się to osiągnąć, esperanto nie zapobiegło wybuchom wojen, ale z pewnością zjednoczyło wielu jego fanów.

PLUSY: Esperanto ma liczbę użytkowników porównywalną z niejednym naturalnym językiem – ucząc się go, wchodzisz w społeczność ludzi połączonych wspólną pasją, którzy mają własną międzynarodową kulturę i prężnie działający odpowiednik couchsurfingu.

MINUSY: Ciężko ci będzie znaleźć zrozumienie wśród znajomych zajmujących się naturalnymi językami.

  1. Naucz się języka stworzonego na potrzeby wymyślonego świata. Nie ma lepszego sposobu na wyrażenie swojego przywiązania do ukochanej serii książek, do serialu czy serii filmów niż nauczenie się unikalnego dla jej świata języka. Pierwszym językiem artystycznym w pełni wykształconym, z własnym pismem i obszernym słownikiem był quenya, język elfów ze Śródziemia. Wyzwanie po Tolkienie podejmowali twórcy Star Treka, Avatara, a ostatnim popularnym przykładem jest dothraki z “Gry o Tron”. O popularności tych języków niech świadczy fakt, że klingoński jest dostępny jako jeden z języków w aplikacji Duolingo.

PLUSY: Podziw pozostałych fanów, możliwość kreatywnego rozwijania stworzonego języka, pełne zanurzenie się w wyobrażonym świecie.

MINUSY: Ograniczona liczba aktywnych użytkowników, ograniczona ilość tekstów kultury: literatury, prasy, muzyki, radia; znajomi stwierdzą, że oszalałeś (i tym razem zechcą wziąć cię na poważną rozmowę).

13653781675_8c3885e209_k

  1. Naucz się języka z najmniejszą ilością słów. A konkretnie języka zawierającego 118 słów zbudowanych z 14 głosek. Po co komplikować sobie życie? Lepiej skupić się na tym, jak dobre i pozytywne (pona) ono jest. Wymowa toki pona została zaprojektowana w taki sposób, aby była jak najprostsza dla jak największej ilości ludzi. Słownik został ograniczony do minimum – bardziej złożone terminy tworzy się przez łączenie dostępnych słów, a same słowa są pojęciami występującymi we wszystkich zbadanych językach na świecie. Nasa pona!

PLUSY: Dostaniesz solidną dawkę logiki i filozofii języka, a konstruowanie zdań w toki pona będzie znakomitym ćwiczeniem dla mózgu.

MINUSY: To znakomite ćwiczenie często będzie znakomitą przeszkodą w komunikacji; poza tym, ilość użytkowników tego języka na razie jest dość ograniczona.

Najodważniejszy cel językowy, o jakim słyszałam – określony spontanicznie, nie jestem do końca pewna, czy na poważnie – nauczyć się wszystkich języków, na jakie został przetłumaczony “Harry Potter” i przeczytać tę serię powieści w każdym z nich. 67 języków, kto da więcej?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s