Jak uczyć się na zaawansowanym poziomie. Spojrzenie generalne

dnia

Może rozpoznajesz u siebie ten etap? Chodzi mi o ten moment w nauce języka, kiedy osiągamy poziom komunikatywny, który pozwala nam rozmawiać o większości codziennych tematów i poradzić sobie z większością spraw, do których jest nam potrzebny język obcy w podróży i w życiu za granicą. Czasem brakuje nam precyzyjnych słów, czasem musimy użyć rąk do wytłumaczenia, o co nam chodzi. Bywa tak, że mamy problemy ze zrozumieniem native speakerów, radia i telewizji w naszym języku docelowym. I przede wszystkim często nie wiemy, co właściwie moglibyśmy zrobić, żeby poprawić swój język obcy?

Dziś pierwsza część wpisu podzielonego na dwie części. O wielu sprawach chciałabym powiedzieć – pomóc kilku ważnym osobom obok mnie, w miarę moich możliwości, aby mogły poczuć się trochę swobodniej i spokojnie rozwijać się na zaawansowanym językowym poziomie. Dlatego będę się tym tematem zajmowała trochę dłużej i mam nadzieję, że w międzyczasie odezwiecie się i napiszecie mi, jakie są wasze sposoby na naukę na zaawansowanym poziomie 🙂

Po co właściwie mówić jeszcze lepiej?

Pewna moja znajoma używa niemieckiego od kilku lat w pracy, praktycznie na co dzień. W ramach swojego zajęcia (sprzedaje kosmetyki w internecie) jest w stanie porozumiewać się płynnie, kiedy przedstawia swoje produkty i rozmawia z klientami. Gorzej, jeśli ktoś zada jej pytanie o coś nieoczekiwanego albo przyjdzie jej po prostu prowadzić zwykłą rozmowę – zdarza się, że nie rozumie, o czym mówi jej rozmówca, albo nie wie, co ma mu odpowiedzieć, bo brakuje jej słów. Przede wszystkim jednak, wstydzi się swojego niemieckiego. Wydaje jej się, że pomimo pozornej swobody robi wrażenie osoby takiej, jaki jest język, którego używa: prosty, lekko potykający się, nieskomplikowany.

Poziom komunikatywny wystarczy nam, jeśli chcemy używać naszego języka obcego w podróży czy przy okazji sporadycznych spotkań towarzyskich. Pytanie o to, jak mówić lepiej, zwykle stawiamy sobie, kiedy pojawia się w naszym życiu okazja, żeby używać go na co dzień (albo chcielibyśmy, żeby taka okazja się pojawiła), albo o wiele częściej, niż dotychczas, na przykład w pracy. Rodzi się, krótko mówiąc, potrzeba wewnętrzna albo zewnętrzna. To, co już umiemy, przestaje wtedy wystarczać, szczególnie jeśli jesteśmy otoczeni ludźmi, którzy mówią o wiele lepiej od nas. W pewnym momencie chcemy po prostu, nie bójmy się tego przyznać, robić lepsze wrażenie naszym językiem. Chcemy być odbierani jako ludzie wykształceni i zorientowani w różnych sprawach, mający własne poglądy i będący w stanie jasno je przedstawiać. A brak odpowiedniego słownictwa i swobody jest dużą przeszkodą w wyrażaniu naszych prywatnych opinii.

Czy naprawdę tak idealnie mówisz po polsku?

Z tym jasnym i płynnym przedstawianiem naszych poglądów i przemyśleń w obcym języku jest też tak, że i po polsku czasami mamy z tym problemy. A nie? I Anglicy po angielsku, Niemcy po niemiecku, Rosjanie po rosyjsku też mają!

Płynność, z jaką mówimy w języku obcym, nigdy nie jest jednakowa i możliwa do zmierzenia w danym momencie nauki. Zależy od dnia, od naszego nastroju, nastawienia do otoczenia, od naszego rozmówcy – być może onieśmiela nas czy też przeciwnie, czujemy się przy nim swobodnie. W grupie starych znajomych brylujemy, natomiast stając przed koniecznością wygłoszenia prezentacji w pracy jąkamy się i zaczynamy mocno przynudzać. Na styl, jakim się posługujemy, wpływają ostatnio przeczytane przez nas książki czy też ludzie, z którymi najczęściej rozmawiamy. Sama po włosku jednego dnia mówię rozlegle i bez zwracania uwagi na słowa i gramatykę, innego zaś potykam się, nie wiedzieć czemu. Podczas mojej podróży do Włoch we wrześniu tego roku w niektórych miejscach byłam brana za Włoszkę, w innych ludzie przechodzili na angielski sądząc, że w ten sposób lepiej się dogadamy.

Uważasz, że w swoim języku obcym mówisz kiepsko – ale zaraz, z kim się porównujesz? Porównaj się z tym, kto nie mówi nim wcale albo kto poległ, ucząc się go. A jeśli porównujesz się z jego rodzimymi użytkownikami, też poczekaj chwilę. Weź pod uwagę to, że oni sami popełniają błędy albo czasami nie rozumieją pewnych słów, a nawet, że mają problemy z różnymi czasami i trybami gramatycznymi. Więcej, nie zapomnij o tym, że porównujesz się z ludźmi, którzy uczą się swojego języka od zawsze, funkcjonują w nim na co dzień, są wykształceni na poziome nawet wyższym. Potrafią przekazać całą wiedzę, jaką posiadają o świecie, w swoim własnym języku, tak, jak ją otrzymali.

Zostaw za sobą wygodne miejsce

Bardzo podoba mi się cel, jaki postawił sobie Robert Benton w rozmowie z Krisem Broholmem z Actual Fluency. Przypomniał mu w wywiadzie o tym, że małe dzieci popełniają masę błędów ucząc się języka, ich wymowa zaś często jest niepoprawna przez wiele lat. Robert postanowił więc, że postara się opanować rosyjski do tego stopnia, żeby “mówić jak inteligentny pięciolatek”.

A ty, czy naprawdę chciałbyś/chciałabyś mówić jak native speaker czterdziestolatek z doktoratem z filozofii i retoryki?

Rozpoczynając naukę języka obcego, stawiamy sobie czasem za cel osiągnięcie (nieokreślonego) poziomu C1 (zaawansowanego), możliwie poziomu native speakera. Kiedy docieramy do stopnia komunikacyjnego, zdarza się, że tracimy motywację do dalszej nauki (mój przypadek we francuskim). Jeśli decydujemy się ją kontynuować, trudniej przychodzi nam zauważyć postępy, jakie robimy.

Dzieje się tak dlatego, że poziom komunikacyjny zakłada opanowanie najpowszechniejszej części języka, tej, którą posługujemy się na co dzień. Słowa i konstrukcje gramatyczne powtarzają się w niej tak często, że ich używanie i zapamiętywanie nie stanowi większego problemu. Natomiast wszystko to, co wychodzi nieco ponad ten codzienny zasób słów, wychodzi też ponad poziom codziennego użycia. I im bardziej skomplikowanego i precyzyjnego słownictwa się uczymy, tym bardziej się od tego poziomu oddalamy. Tym rzadziej też mamy okazję go używać – i jednocześnie tym rzadziej mamy okazję przekonać się, jak dobrze je znamy, żeby móc zauważyć swój postęp.

Zanim zaczniemy pracować nad swoim językowym zaawansowaniem, zastanówmy się, w jakim zakresie chcemy wejść na poziom wyżej. Czy rzeczywiście musimy jednakowo solidnie pracować nad umiejętnościami słuchania, mówienia, czytania i pisania – wszystkie są nam jednakowo potrzebne? Mnie samej do szczęścia w języku francuskim wystarczy pracować nad mówieniem, czytanie jest kwestią spokojnej praktyki, natomiast pisanie w tym momencie nie jest dla mnie priorytetem. Postawienie sobie jasno określonych celów i wyznaczanie sobie kolejnych kroków – polecam!

Z drugiej strony, jeśli po prostu chcesz rozwijać swój język obcy równomiernie we wszystkich dziedzinach, zastanów się nad podejściem do egzaminu. Przygotowując się do niego, powtórzysz większość ważnych zagadnień gramatycznych, będziesz musiał/musiała nauczyć się wypowiadać pisemnie, ustnie, rozumieć teksty na zaawansowanym poziomie… Z egzaminem będzie wiązał się dodatkowo konkretny termin, i tym lepiej. Może pomoże ci to w narzuceniu sobie dyscypliny! A certyfikat z egzaminu też może ci się przydać w przyszłości, chociaż nie wiem, czy wartość takich dokumentów częściej nie jest przeceniana niż doceniana.

Myślę o podejściu do jakiegoś egzaminu właśnie po to, aby wybadać, w jakich miejscach mojego francuskiego czegoś brakuje. W przypadku innego języka, prawdopodobnie certyfikat przyda mi się kiedyś podczas szukania pracy, która da mi możliwość posługiwania się nim. Ale cała przyjemność płynie dla mnie z możliwości komunikowania się z innymi ludźmi (i z rozumienia innojęzycznych tekstów), z możliwości używania języków, uczenia się w działaniu! Z możliwości pełnego opisywania siebie samej i świata wokół mnie.

I właśnie o tym chcę napisać w przyszłym tygodniu.

C.D.:  Jak uczyć się na zaawansowanym poziomie. DO DZIEŁA!

Reklamy

3 Komentarze Dodaj własny

  1. ten post jest o mnie. Naprawdę. I po raz kolejny dzięki, bo pozwala mi to spojrzeć na moją znajomość języków z innej perspektywy, i nie zastanawiać się czy już umiem dany język czy nie, bo w sumie umiem. Tylko raz jest lepiej, raz gorzej- wszystko zależy od nastroju, otoczenia 🙂

    Polubienie

    1. Maria Kulis pisze:

      Dokładnie! I przecież nawet po polsku czasem mówimy gorzej, czasem lepiej 🙂 Ale jak dobrze się wspomina te momenty, kiedy tak dobrze szło nam mówienie w naszym języku docelowym! Na nich się skupmy!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s