Tester, tutor, trener, czyli o nauczycielach

dnia

Nudzisz się na lekcjach języków, a jednocześnie nie potrafisz uczyć się samodzielnie? Twoje opowiadanie o językowych doświadczeniach polega na opisywaniu kolejnych porażek nauczycieli? Może warto… spojrzeć krytycznie na siebie samych

Większości języków obcych, jakich się uczę, przez pewien okres czasu uczyłam się z nauczycielem. I to, że potrafię w jakimś stopniu posługiwać się nimi, zawdzięczam po części właśnie im, niezależnie od tego, czy byli to wykształceni pedagodzy, czy pełni zapału korepetytorzy-native speakerzy. Zwykle, jeśli poza szkołą sięgałam po ich pomoc, zależało mi na podniesieniu poziomu języka i nabraniu pewności siebie w mówieniu.

Był jeden, z którym wytrzymałam godzinę (a potem uciekłam). Jeśli cokolwiek szło nie tak, jak powinno, kiedyś byłam skłonna obwiniać przede wszystkim ich. Miałam jednego prywatnego nauczyciela francuskiego, który po pierwszym wypowiedzianym przeze mnie zdaniu oświadczył, że to nieprawdopodobne, że mówię po francusku tak źle i chciał koniecznie wiedzieć, kto mi pomógł, kiedy pisałam do niego maila przed pierwszym spotkaniem. Miałam nauczycieli, którzy uczyli mnie rzeczy zbyt trudnych dla mnie (zdarzało się często i zawsze wychodziłam na tym bardzo dobrze) lub zbyt prostych (rzadziej i bardziej frustrująco). Moja koleżanka Natalia opowiadając mi o swoich doświadczeniach z nauczycielami mówiła o tych, którzy wydawali się być znudzeni własnymi lekcjami, ale też o takich, którzy faworyzowali lepiej znającą język część grupy.

Skąd tyle emocji?

Trochę rozmawiałam o nauczycielach języków z moimi znajomymi i wielu z nich przyznawało, że zniechęcenie do języka przychodziło wraz z brakiem zainteresowania ze strony nauczyciela, ze zbyt wysokim poziomem, ze zbyt nudnym i źle dobranym podręcznikiem. Dlaczego akurat nauczyciele języków wzbudzają tyle emocji? Wydaje mi się, że mamy skłonność najsurowiej ich oceniać, ponieważ to języków najczęściej uczymy się  prywatnie, poza szkołami publicznymi i zajęciami na uniwersytecie. Dużo wymagamy od nauczycieli, skoro dużo im zapłaciliśmy, i oczekujemy efektów podanych na srebrnej tacy.

Jeden z nauczycieli, jakiego miałam na kursie językowym, potrafił przez 90 minut zajęć wymieniać smsy z kimś na telefonie położonym na otwartej książce, z takim zaangażowaniem, że nic nie było w stanie zwrócić jego uwagi, a już na pewno nie uczniowie. Lekcja była męczarnią – czytaliśmy trzy razy dialog na głos, potem w parach, potem słówka, potem ćwiczenia, podręcznik-zeszyt ćwiczeń, nudniejsza forma nie istnieje. Miałam ochotę wziąć krzesło, podnieść o metr do góry i zrzucić na ziemię, żeby na nas spojrzał. Wściekła obracałam w głowie wszystkie słowa krytyki, jakie mi przyszły do głowy – ale na głos nie powiedziałam nic. I nikt nic nie powiedział, bo to była mało ucząca się, cicho siedząca grupa słabych uczniów. Należałam do nich. Nawet nie spytałam nikogo, czy był tak samo niezadowolony tamtego dnia. Tak naprawdę, nie obchodziło nas, że pisał te smsy.

NAJWAŻNIEJSZE TUTAJ:

I bardzo źle, że wtedy nic nie powiedziałam. Ani nigdy wtedy, kiedy w duchu krytykowałam swoich nauczycieli, siedząc naprzeciwko nich z założonymi rękami, znudzona, nieprzygotowana do zajęć, nienauczona, niezainteresowana. Nigdy kiedy dostawałam coś za trudnego ani za prostego, nie przyszło mi do głowy, żeby poprosić o coś innego. Wolałam obciążyć winą nauczyciela i w większości przypadków siedziałam cicho.

Miałam i mam, jak już nauczycieli znakomitych, pełnych pasji i zaangażowania, pomysłowych, rozgadanych, zachęcających do mówienia i do otwierania się na własne błędy. Ale tych, którzy przychodzili na zajęcia, żeby odbębnić 45 minut i wrócić do domu, nie mogłam przecież wymienić na innych. Mogłam tylko zmienić swoje nastawienie. Postanowiłam, że moją pierwszą, najważniejszą zasadą będzie dobra komunikacja. Drugą – zaangażowanie.

Dobra komunikacja

Niezależnie od tego, czy uczestniczysz w intensywnym kursie i masz kilka godzin zajęć dziennie, czy po prostu jedną lekcję w tygodniu, uczysz się sam/sama. Nauczyciel jest tylko (aż!) twoim wsparciem. Nie zrobi za ciebie nic: nie wyjdzie za ciebie na ulicę w obcym kraju i nie kupi biletu na pociąg, nie pogada za ciebie z twoją dziewczyną albo chłopakiem obcokrajowcem, nie zda egzaminu, nie zrozumie zasady gramatycznej, nie nauczy się tych wszystkich słów na pamięć (może za to wcielić się w różne osoby i pomóc ci przeprowadzić wszystkie przyszłe rozmowy w spokojnych warunkach).

Siądźcie razem na początku waszych zajęć i dokładnie opiszcie swoje cele. Określ dokładnie, czego chcesz się nauczyć i do czego ci to będzie potrzebne. Podaj terminy, w jakich chciałbyś/chciałabyś osiągnąć dany stopień w nauce języka albo zakresy słownictwa i gramatyki, jakie są ci potrzebne. Jeśli nie potrafisz dokładnie opisać tych rzeczy, poproś nauczyciela o pomoc. Powinien też pomóc ci ocenić, na ile możliwe jest osiągnięcie zamierzonych przez ciebie rezultatów. Jeśli chcesz mieć zajęcia konwersacyjne i wyłącznie mówić, ale nie interesuje cię nauka żadnych, nawet podstawowych zwrotów i słów – nie będziesz miał/miała z czego korzystać podczas rozmowy w obcym języku i nie osiągniesz tego celu.

Wspólnie z nauczycielem wracaj regularnie do celów, jakie sobie postawiliście na początku, bo z czasem mogą one się przekształcać, okazać zbyt wygórowane albo zbyt proste, a wtedy warto je zrewidować.

Lekcje, które zaczynacie, nie są twoimi pierwszymi w życiu, ani ty nie jesteś pierwszą osobą, którą uczy twój nauczyciel. Oboje macie swoje przyzwyczajenia, style nauki, jakie preferujecie i metody nauczania, w jakich czujecie się najlepiej. O tym również warto pogadać! Opowiedz, w jaki sposób najbardziej lubisz się uczyć i co sprawia ci największe trudności. Podczas zajęć zaś zgłaszaj, jeśli coś ci się nie podoba – ale poczekaj też chwilę, bo może okazać się, że z początku beznadziejnie bezsensowny podręcznik z czasem stanie się twoim ulubionym (przypadek mój i Boya Chinese, albo mój i Espresso Italiano).

Zaangażowanie

Wszyscy znajomi na pytanie o najlepszych nauczycieli języków, których mieli, opowiadali o ludziach zaangażowanych i podchodzących do swojego zadania z entuzjazmem. Entuzjazm do języków obcych udziela się, jeśli jest szczery, z tym, że nie chodzi tutaj tylko o ten ze strony nauczyciela. Jeśli sam/sama podejdziesz do nauki z zaangażowaniem i wciągniesz się w nią, twój nauczyciel powita to z wielką radością. Sprawdza się!

Myślę, że może potwierdzić to moja nauczycielka chińskiego. Zwykle podczas naszych spotkań najpierw sama decyduję, o czym chcę porozmawiać, np. pokazuję jej zdjęcia mojego psa i opowiadam o nim, albo opisujĘ fabułę powieści aktualnie przeze mnie czytanej. Mam zwykle listę pytań stworzoną na podstawie tego, co w danym tygodniu robiłam: jakie seriale po chińsku widziałam, jakich podcastów słuchałam, albo po prostu – jakie zdania próbowałam sobie po chińsku powiedzieć w myślach i z którymi miałam problem. Chociaż, dzisiaj zapytam ją, czy nie przesadziłam, przygotowując dla niej psychotest, żeby sprawdzić, czy jest hipochondryczką…

Drugą część lekcji oddaję jej i to ona proponuje nowe tematy, ćwiczenia czy zagadnienia gramatyczne, którymi się zajmiemy w następnej kolejności. Tak się umówiłyśmy, że opieramy się na jednym głównym podręczniku i robimy wycieczki według naszych aktualnych językowych zainteresowań.

Jeśli jesteś jednym z kursantów…

…możliwość proponowania swoich prywatnych tematów na zajęciach jest nieco ograniczona. Opowiadanie na forum o swoim psie czy pokazywanie zdjęć z ostatniego rodzinnego obiadu też może być odbierane jako narzucające się ze strony pozostałych uczestników, pomijając fakt, że trudniej mówić przed kilkoma osobami, niż przed jednym nauczycielem. Wciąż jednak możesz podejść do nauczyciela po zajęciach i zadać mu kilka pytań, opowiedzieć trochę o swoich celach i poprosić o rady, dodatkowe materiały, możliwości kontaktowania się z nim poza godzinami zajęć. Nic nie stoi również na przeszkodzie, żeby zaproponować podobną dyskusję wszystkim w grupie!

I na koniec jeszcze, PAMIĘTAJ! Język obcy jest twój, nie twojego nauczyciela czy innych osób w grupie. To ty będziesz posługiwać się nim na takim poziomie, jaki sobie założysz. A twoja najważniejsza praca to ta, jaką wykonasz poza zajęciami – ucząc się 15 minut dziennie, korzystając z darmowych źródeł, programów i aplikacji oraz odpowiednio się motywując!

Macie ciekawe doświadczenia z nauczycielami języków? Jakieś inne sposoby na dobrą współpracę podczas lekcji indywidualnych i w grupie? Komentujcie!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s