Nuda i brak motywacji

dnia

Zanim oświadczycie światu, że brakuje Wam motywacji do nauki języka obcego, zastanówcie się, czy wiecie, na czym polega uczenie się języka.

Jeden z moich znajomych wyznał mi jakiś czas temu, że nie ma motywacji do nauki włoskiego. Byłam zaskoczona tym, jak bardzo nie wiedziałam, co mam mu odpowiedzieć – albo od czego zacząć odpowiadać.

Dzisiejszy wpis jest zbiorem przemyśleń. Część z nich przedyskutowałam z tamtym znajomym, kiedy już pozbierałam w głowie wszystkie pytania, jakie chciałam mu zadać, a część przyszła do mnie później, kiedy zastanawiałam się, dlaczego tamto pytanie tak bardzo mnie zaskoczyło.

Sama nie potrzebuję szukać wielkiej, dodatkowej, jakiejkolwiek – motywacji do nauki języków. Znajduję prawdziwą przyjemność w samej nauce. I w posługiwaniu się nimi. Uwielbiam czytać książki w obcych językach, słuchać radia, oglądać filmy i ROZUMIEĆ. Wysiłek, jaki muszę włożyć w rozmowę telefoniczną po słowacku albo w przeczytanie wpisu na blogu po chińsku, jest tak satysfakcjonujący! – jeśli przynosi efekty w postaci zrozumienia, choćby cześciowego.

Kiedy usłyszałam tamto pytanie, zaczęłam się zastanawiać, jak wytłumaczyć komuś to uczucie? Poczucie osiągnięcia celu pojawiające się za każdym użyciem nowego zapamiętanego słowa po raz pierwszy? Albo przy każdej trwającej dłużej niż kilka zdań rozmowie z koleżanką-Chinką?

Dlatego moją pierwszą myślą było: dlaczego chcesz znaleźć motywację? Znajdź przyjemność! Nie ucz się dlatego, że „dobrze znać drugi język obcy” – to zbyt bezosobowe. Znajdź przyjemność swoją własną, osobistą. Nie oglądaj się na to, co o językach każą Ci myśleć inni.

Druga myśl, jaka mi przyszła do głowy dokładnie razem z pierwszą:

„Może mylisz brak motywacji ze znudzeniem i poczuciem trudności, jakie się pojawia, kiedy nie uczysz się regularnie”. 

Nie jest możliwe całkowite wyeliminowanie trudnej nauki.

Specjalnie nie piszę: nudnej. Nuda w nauce języków może pojawić się według mnie w dwóch momentach. Pierwszy wiąże się z utknięciem na poziomie materiałów zbyt prostych jak na nasz poziom. Rozwiązaniem na to jest po prostu sięgnięcie po rzeczy trudniejsze, teksty na wyższym poziomie, teksty stworzone przez rodzimych użytkowników języka, wyjście poza zestaw zwykle używanych przez nas narzędzi – porzucenie podręcznika.

Drugi moment nudy może pojawić się zaraz po tym, jak zaradzimy temu pierwszemu: kiedy napotkamy na zagadnienia zbyt trudne. Temat gramatyczny nie do przejścia, tekst ze słownictwem na o wiele zby wysokim poziomie. Czujemy się zniechęceni, nie panujemy nad ilością nowych struktur i słów, nie mamy czasu ani ochoty na mozolne robienie notatek, słuchanie czy uczenie się. Krótko mówiąc, nie chcemy, żeby było za trudno i zbyt nudno.

W nauce języka musi być jednak miejsce na skupioną naukę nowych rzeczy. Po prostu nie da się tego uniknąć, a jeśli ktokolwiek mówi Wam, że jest inaczej, to chciałabym go poznać i zapytać, jak to robi. Jeśli nie macie czasu na znalezienie kilku dłuższych lub krótszych momentów w ciągu tygodnia po to, aby skupić się na nauce trudnych (czyli nowych) rzeczy, to wiedzcie, że Wasza droga do upragnionego poziomu (czy jest to A2, B2 czy C2) będzie trwała o wiele, wiele dłużej.

Kilka lat temu poświęciłam 10 miesięcy na intensywną naukę języka francuskiego. Na początku uczyłam się średnio 6-7 godzin tygodniowo, żeby z czasem dojść nawet do 16 (zajęcia na uczelni + nauka w domu). Byłam zrozpaczona, kiedy po dwóch miesiącach ciężkiej pracy nie widziałam ŻADNYCH jej efektów podczas zajęć i DALEJ NIC nie rozumiałam – tymczasem pewnego dnia nagle O, wszystko mi się poukładało i cała wiedza, którą w ten sposób zgromadziłam, nagle zaczęła działać w mojej głowie. Pojawiła się prawdziwa przyjemność rozumienia fragmentów języka na moim poziomie, zdań, całych wypowiedzi, całego tekstu… a potem znowu weszłam w fazę plateau. Uczyłam się codziennie i mimo to stałam w miejscu. Po jakimś czasie znowu coś zaskoczyło i znowu zaczęłam rozumieć, więcej i więcej.

Doceniłam wtedy – i nadal doceniam, ucząc się chińskiego – skupioną naukę. Jej efektów nie widać dzień po dniu, ale wierzcie mi, one naprawdę pojawiają się prędzej czy później.

Trzecia myśl kilka minut później okazała się być kontrapunktem do poprzedniej i rozwinięciem tej pierwszej:

Używaj języka. Popełniaj błędy.

Skupiona nauka, chociaż trudna, jest łatwa. Paradoks? Łatwe w niej jest to, że nie używamy w niej języka mówionego – wszystko robimy we własnym rytmie, powtarzamy, robimy notatki, czytamy. Nie konfrontujemy się z tym, że ktoś nas nie rozumie albo jest zniechęcony czy znudzony rozmową z nami. Możemy spokojnie pławić się w błogim przekonaniu, że skoro znamy wszystkie fiszki w naszym zestawie na poziomie B1, to jesteśmy na poziomie B1.

Akurat.

Używania języka nie da się uniknąć. To nieodzowny element, tak jak konieczna jest skupiona nauka, jeśli chcemy się go nauczyć (no chyba że chcemy nauczyć się go wyłącznie po to, aby np. czytać teksty). Temat jest szerszy i bardziej psychologiczny niż metodologiczny, bo przecież w unikaniu używania języka chodzi przede wszystkim o strach przed „utratą twarzy” z powodu popełnianych błędów.

Najprostszym rozwiązaniem jest po prostu zaakceptowanie tych błędów i faktu, że one są i będą na zawsze towarzyszyć naszemu językowi obcemu. ZAWSZE, przypominam. Nawet na poziomie C++ zdarzą się takie dni, kiedy znajomi native speakerzy zapytają ze śmiechem, co się stało, że nie pamiętacie najprostszych słów.

Nie wiem, jak to możliwe, że w tamtej rozmowie pomyślałam o tych trzech rzeczach dokładnie w jednym momencie. Sądzę, że wynika to stąd, że nauka języków jest dla mnie ścisłym połączeniem tych trzech elementów: przyjemności, trudności i akceptowania swoich błędów. Tak po prostu jest i według mnie pojawiająca się nuda, poczucie braku motywacji, zniechęcenie, to wszystko bierze się stąd, że zapominamy o przyjemności, jaką możemy czerpać z nauki i jednocześnie nie chcemy zaakceptować tego, że ona musi być trudna i że zawsze stawia nas w sytuacjach, w których popełniamy błędy.

Post o motywacji powinien być pewnie pełen afirmacji, 加油, wyliczania korzyści płynących z nauki języków, zapewniania, jak bardzo wspaniali wszyscy jesteśmy i jak bardzo nam się uda. Mi dzisiaj chodziło przede wszystkim o pokazanie, że powinniśmy wszyscy uczący się zaakceptować kilka elementów niezbędnych i nieodzownych. Nie szukajmy na siłę zaginionej motywacji wtedy, kiedy naszym problemem jest brak regularnego kontaktu z językiem i głęboka niechęć do skupionej nauki. Zamiast motywacji zewnętrznej, czy wewnętrznej, czy innej – znajdujmy przyjemność, w tej właśnie skupionej nauce i tych właśnie błędach. Przyznajmy im należne miejsce w drodze do celu, jaki sobie postawiliśmy.

Photo credit

Reklamy

Jeden Komentarz Dodaj własny

  1. Marta pisze:

    Tak, tak, wszystko prawda. Motywacja z biegiem lat się zmienia, a to po prostu trzeba LUBIĆ się uczyć i rozwijać.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s