Vlog, haul i blog

dnia

Jesteście spragnieni autentycznych materiałów w języku, którego się uczycie? Język mówiony, potoczny, prosty? Zanurzcie się w fascynujący świat guilty pleasures nie mających nic wspólnego z podręcznikami do gramatyki (a nawet często im zaprzeczających).

Tego dnia miałam do dyspozycji całe wolne popołudnie. Obowiązków pracowych, domowych, towarzyskich: do godziny 19:00 brak. Wiedziałam, że powinnam usiąść przed slovake.eu i rozpocząć kolejną lekcję. Odwlekałam ten moment, szukając nowych filmów na kanale Cypriena i nagle olśniło mnie. Oglądam francuskich youtuberów, żeby podtrzymywać przy życiu mój francuski, czemu więc nie mogłabym oglądać youtuberów słowackich? Miałam do dyspozycji całe trzy godziny i mogłam spokojnie poświęcić je na eksplorowanie słowackiej sceny YT.

Efekty? Lepiej nie pytajcie, jak dzisiaj wygląda moja strona z propozycjami filmów do obejrzenia na Youtube.

Vlogi a.k.a. Słowacy przemówili do mnie z ekranu

Na dobry początek postanowiłam wrócić mimo wszystko do swojego wirtualnego podręcznika, gdzie kolejnym czekającym mnie tematem było Cestovanie, czyli podróże. Zamiast słuchać kolejnego drętwego dialogu (co jak co, ale dialogi na slovake.eu są bardzo kiepskie), postanowiłam dowiedzieć się, co na ten temat mają do powiedzenia Słowacy. Trafiłam w ten sposób na vlogi/kanały tworzone przez profesjonalnych travelhackerów słowackich, takich jak Janka z bloga Travelhacker.

Na kanałach bardziej doświadczonych vlogerów, oprócz filmów kręconych i montowanych z wyprzedzeniem, publikowane są również cenne materiały nagrywane na żywo. Podczas takich filmów, ostatnio coraz bardziej popularnych, vloger nie tylko mówi na wybrany przez siebie temat, ale również reaguje na pytania i pojawiające się komentarze. W przeciwieństwie do transmisji telewizyjnej, nakierowany jest na pojedynczego odbiorcę, przez co ogląda się go zupełnie inaczej, niż człowieka w telewizorze.

Po obejrzeniu kilku różnych filmów, porzuciłam temat podróży i wpisałam w Google hasło najsledovanejší slovenský youtuberi”. Zaczęłam przeglądać linki podawane na różnych stronach i wchodzić na te, które najczęściej się powtarzały. Szybko przyszło jednak rozczarowanie: nie do końca rozumiem tych najpopularniejszych youtuberów, szczególnie, jeśli ich filmy polegają na tym, że siedzą naprzeciwko ekranu w swoim pokoju i mówią o czymś. Z tymi komediowymi (z wyższym budżetem) było lepiej. 

Ostatecznie najbardziej przypadły mi do gustu te kanały, na których vlogerzy obok robienia skomplikowanych filmów z żartami po prostu prowadzą swoje wideodzienniki, na których mówią, że idą dziś na wesele i jaką sukienkę zakłada ich dziewczyna – przykładem Sajfa. Sama przyjemność i prostota.

Haul: dowiaduję się, co kupić na promocjach w H&M na Słowacji

Wszystkie vlogi słowackich nastolatek były zadziwiające. Jako materiał do nauki języka z pewnością są bardzo dobre, bo dziewczyny mówią w miarę wyraźnie i ilustrują wszystkie wypowiedzi odpowiednimi scenami, np. podnoszą do góry przedmioty, które opisują. Ich wadą jest to, że tematyka ogranicza się do świata mody, makijażu, szkoły i DIY – mam zbyt wiele lat jak na ich adresatkę, niestety.

Dlaczego te vlogi tak mnie zadziwiły? Pierwszym elementem jest to, jak wiele wysiłku i czasu każda z ich autorek wkłada w tworzenie swoich filmów. Animacje, przerywniki, muzyka, montaż, prawda, że silnie wzorują się na vlogerkach amerykańskich, jednak koniec końców muszą to wszystko same urobit. Drugie zdziwienie przyszło, kiedy po jakimś czasie odkryłam, że tematy przez wybierane przez każdą z nich są nie tyle podobne, co IDENTYCZNE. Chcecie obejrzeć coś na temat organizácii ranného vstávania (morning routine) słowackich nastolatek? Macie do wyboru setki filmów (na każdym rano pije się wodę i uprawia jogę). Każdy z muzyką, napisami, reklamami, lokalizacjami produktów, pięknie przeczytaną przez autorkę narracją. Moimi ulubienicami są Petra Bene i Boncamila

Trzecim fascynującym odkryciem były haule, czyli filmy, na których ich autorka prezentuje swoje ostatnio zrobione zakupy. Mnóstwo słownictwa związanego z jedzeniem, kosmetykami, ubraniami, pomocami szkolnymi. Przydatne pod warunkiem, jesteście otwarci na zapoznanie się z tym nowoczesnym formatem, jakim jest haul. Mi wcześniej nie udało się nigdy trafić ani na samo słowo, ani na zjawisko. Nigdy nie jest za późno!

Blogi, czyli powrót do tekstu

Swoją wycieczkę po sieci zakończyłam na stronie z kandydatami do tytułu najlepszego blogera roku 2017 na Słowacji. Po haulach i vlogach potrzebowałam trochę tradycyjnych treści, postanowiłam więc znaleźć kilka blogerów piszących na ciekawe tematy. Tak znalazłam blog Breakterules, dziewczyny piszącej po prostu o tym, co robi i co ją interesuje. Zostałam u niej na dłużej – otworzyłam jeden z najpopularniejszych artykułów na jej blogu i zaczęłam go czytać… robiąc przy tym notatki. Znalazłam w nim mnóstwo zwrotów, które wydawały mi się przydatne, słów i konstrukcji zdań. Aktualnie nie mam z kim rozmawiać po słowacku, pomyślałam, ale mogę posłuchać i poczytać, jak mówi Nikoleta. Dzisiaj czytam wpis na temat zawodów crossitowych, w których wystartowała ostatnio.

Znacie jakiś podręcznik, w którym czyta się o crossficie?

21073985_10210798880268743_59712853_n

WNIOSKI:

– vlogi i blogi to dobre źródło autentycznego języka – lepsze niż artykuły w czasopismach czy nawet filmy i seriale;

– języka pełnego kolokwializmów i czasami przez to trudnego do zrozumienia, ale to właśnie takim rejestom bliżej jest do języka używanego przez Słowaków na co dzień;

– vlogi są dobre pod tym względem, że często jednocześnie słyszymy i widzimy to, o czym jest mowa;

– YouTube czy blogi to znakomite miejsca do zastosowania w praktyce zasady „rób w języku obcym to, co robisz w swoim własnym języku”;

– pójściem o krok dalej jest pozwolenie sobie na grzeszne przyjemności (czyli teksty/filmy będące zwykłymi zabijaczami czasu) z zastrzeżeniem, że będą wyłącznie w języku obcym, którego się uczymy;

szukanie kluczem najlepszych/najpopularniejszych blogów to zawsze dobry początek, można też spróbować podążyć za naszymi zainteresowaniami i wpisać w Google hasło np. „bieganie” w naszym języku docelowym + blog.

PS. Moje blogowe popołudnie po słowacku nie pojawiło się wyłącznie jako efekt nudy. Przyczyniła się do niego również Natalia z Włoskielove i jej interaktywny ebook do nauki włoskiego codziennego, gdzie jako przykłady i ćwiczenia w ramach różnych tematów zamieszczone są m.in. filmiki o makijażu. Sprawdźcie!

Autorka zdjęcia: Joanna Kosinska

Reklamy

Jeden Komentarz Dodaj własny

  1. Sis pisze:

    Super wpis! ❤️😁

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s